W sobotnim meczu 3 kolejki BS IV Ligi grupy opolskiej nasz zespół sprawił miłą niespodziankę i pokonał faworyzowanego Piasta Strzelce Opolskie 1-0. Bramkę dla Chemika zdobył w 69 minucie Michał Łysek.

 

W czerwcu, w 33 kolejce poprzedniego sezonu Chemicy na własnym stadionie ulegli Piastowi Strzelce Opolskie 0-4. Rywal naszego zespołu, w pierwszej kolejce pokonał w Nysie Polonię 1-0, a w drugiej zremisował z Unią Krapkowice 1-1, choć przez około 65 minut grał w „10” po czerwonej kartce za brutalny faul dla Andre Gwaze.
W Strzelcach Opolskich mierzą wysoko, w klubie tym pozyskano kilku ciekawych zawodników – między innymi młodego, ale już bardzo ogranego w wyższych ligach bramkarza Grzegorza Kleemana, który miał także swój epizod w reprezentacji Polski U-18.

 

Powyższe fakty wskazywały, że Chemiczni mogą mieć bardzo trudną przeprawę w sobotnim pojedynku z Piastem. Tym bardziej, że nasz zespół przegrał w pierwszych dwóch kolejkach – 1-3 ze Starowicami i 0-1 w Czarnowąsach ze Swornicą, oraz 2-3 po dogrywce w Pucharze Polski w Mechnicach.

 

 

 

Od początku spotkaniu mecz miał wyrównany przebieg. Oba zespoły zaczęły ostrożnie i już po pierwszym kwadransie można było odnieść wrażenie, że o zwycięstwie w tym spotkaniu może zadecydować jedna bramka.

 

W 4 minucie Chemicy postraszyli Piasta. Lewą stroną boiska uciekł Daniel Sadowski, który przeszedł dwóch rywali i zacentrował piłkę w pole karne. Futbolówkę stojąc tyłem do bramki przyjął Michał Łysek, obrócił się i mocno strzelił…niestety nad bramką Kleemana. W 13 minucie, aktywny Sadowski próbował zagrozić golkiperowi Piasta, jednak nic z tej akcji nie wyszło.

 

Grający do tej pory głównie z tyłu zawodnicy gości, przeprowadzili bardzo dobrą kontrę w 15 minucie. Chemik miał w tej akcji dużo szczęścia, ponieważ po strzale zawodnika Piasta piłka trafiła w słupek i wolno toczyła się blisko linii bramkowej. Szczęśliwie futbolówka nie wpadła do siatki.

 

Chwilę wcześniej w drużynie gości kontuzję odniósł Piotr Strzelecki i była to druga poważna strata naszego przeciwnika. Pierwszą o czym wspominaliśmy był brak w tym meczu zdecydowanego motoru napędowego Piasta – Andre Gwaze.
Chemicy również nie grali w optymalnym składzie, ponieważ z powodu kontuzji zabrakło Patryka Paczulli, nie zagrał także Przemysław Kwaśniewski, a od początku sezonu brakuje Pawła Dyczka i ciągle nie zarejestrowanego Łukasza Niemca.

 

 

Wracając do przebiegu spotkania…W 19 minucie Chemicy znowu stworzyli składną akcję, ale zbyt odchylony przy strzale był Szymon Rutkowski i wyekspediował piłkę wysoko nad bramką.

 

W 24 minucie Chemik wykonywał rzut wolny. Piłkę wrzucił kapitan Chemicznych Łukasz Gad, w zamieszaniu piłka trafił pod nogi Dawida Dorosławskiego, który niestety nie opanował jej i tym samym nie zagroził bramkarzowi gości.

 

 

W 27 minucie Piast miał zdecydowanie najlepszą okazję w tym meczu na zdobycie bramki. Do sytuacji sam na sam z Adrianem Dorosławkim wyszedł jeden z zawodników gości, ale nasz bramkarz zwyciężył w tym pojedynku i uratował Chemika od straty niechybnej bramki. Do końca pierwszej połowy Chemik kilkukrotnie stwarzał sobie okazje bramkowe, ale każda próba kończyła się co najwyżej rzutem rożnym.

 

Już w doliczonym czasie gry, również po stałym fragmencie, Piast miał kolejną sytuację, ale po strzale jednego z zawodników tego zespołu piłkę z linii bramkowej wybił Michał Chmurczyk i do przerwy było 0-0.

 

 

 

W drugiej połowie lepsze wrażenie sprawiali Chemicy, szczególnie między 50, a 80 minutą, gdy nasz zespół raz po razie konstruował groźne akcje. Dwukrotnie – w 64 i 67 minucie, po ładnych akcjach zabrakło naprawdę niewiele, a raczej zabrakło wykończenia, bo po dobrych wrzutkach wystarczyło być tam gdzie trzeba…
Również w 67 minucie bardzo mocno z około 30 metrów uderzył Mateusz Lechowicz, ale bramkarz Piasta świetnie ten strzał obronił odbijając piłkę w pole gry …i znowu niestety zabrakło egzekutora ze skuteczną dobitką…Minutę później Michał Łysek strzelał głową, ale nie trafił w bramkę.

 

W 69 minucie padła zwycięska, jak się później okazało bramka dla Chemika.

 

Całą akcję rozpoczął w okolicy środka boiska Szymon Rutkowski, który ograł zawodnika Piasta i zagrał piłkę na lewą stronę do Andrzeja Lelickiego. Ten przebojem minął dwóch rywali po drodze, i podał piłkę w pole karne. Futbolówkę próbował przyjąć obrońca Piasta, ale ta odbiła mu się od nogi i trafiła do Mateusza Lechowicza, który nie zdołał jej jednak opanować i oddać celnego strzału.
Kolejny obrońca Piasta próbował ją wybić, ale zrobił to nieco nieporadnie i piłka trafiła gdzieś w okolicy 10 metra od bramki do Michała Łyska. Michał nie zastanawiając się długo kropnął potężnie i futbolówka efektownie wpadła do siatki. Chemik prowadził 1-0 i w zasadzie już do końca meczu kontrolował sytuację na boisku.

 

Jeszcze w 85 minucie strzelający niemal z każdej pozycji Mateusz Lechowicz, mocnym strzałem próbował pokonać bramkarza Piasta po raz drugi, jednak ten po raz kolejny pokazał swój kunszt i zakończyło się tylko na rzucie rożnym.

 

 

Mecz zakończył się zwycięstwem 1-0 i jest to bardzo cenna wygrana, tym bardziej, że Piast jest naprawdę solidnym zespołem i z pewnością powinien walczyć o czołowe miejsca w IV lidze. Mamy nadzieję, że tą wygraną Chemik wrócił na dobre tory i teraz będziemy już punktować.

 

 

 

 

Chemik Kędzierzyn-Koźle – Piast Strzelce Opolskie 1 – 0 (0 – 0)
69’ 1 – 0 Michał Łysek

 

Żółte kartki: Kacper Pawlus, Jakub Kozołup – Piast

 

 

Chemik: Adrian Dorosławski – Mateusz Sadyk ( 86. Łukasz Saborowski ), Łukasz Gad, Dawid Dorosławski, Michał Chmurczyk – Daniel Sadowski, Roman Pigut, Mateusz Lechowicz, Łukasz Gibasiewicz ( 42 Andrzej Lelicki ) – Szymon Rutkowski ( 80.Jakub Cymerman ), Michał Łysek ( 89.Jarosław Woźniak )

 

Na ławce zasiedli i nie weszli na boisko: Konrad Karbownik, Daniel Krzyszczak oraz Kevin Barucha

 

 

Piast: Grzegorz Kleemann – Dawid Cembolista (46’ Michał Wastag), Jakub Kozołup , Marcin Jys, Patryk Sowiński – Piotr Strzelecki (11’ Mateusz Weiss), Szymon Kobylnik, Damian Dada (75’ Munyaradzi Chiunye), Beniamin Glinka (80’ Michał Karwat) – Kacper Pawlus, Dennis Gordzielik

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.