We wtorek, 29 maja, odbył się zaległy mecz 19 kolejki pomiędzy Chemikiem Kędzierzyn-Koźle, a walczącą o utrzymanie Spartą Paczków. Nasz zespół po porażce ze Skalnikiem Gracze, chciał się zrehabilitować i to się w pełni udało. Chemik po meczu, w którym bezdyskusyjnie rządził pokonał rywala 4-0.

 

Bramki dla Chemików strzelali: Daniel Sadowski w 9 minucie, Michał Łysek w 39 i 54 minucie oraz Łukasz Gibasiewicz w 69.

 

Po rundzie jesiennej wtorkowy rywal Chemików – Sparta Paczkówplasował się na bezpiecznym 11 miejscu z 19 punktami na koncie. Nie wiemy co złego stało się w Paczkowie, ale wiosna wyraźnie nie służy beniaminkowi ligi.
W 13 meczach podopieczni Trenera Krótkiewicza zdobyli zaledwie 7 punktów ( w tym 3 walkowerem z wycofanym zespołem LZS- u Kup ) i nie byli faworytem w starciu z naszym zespołem.

 

Jak się okazało – sytuacja w tabeli odpowiadała w 100% temu co widzieliśmy na boisku. Goście grali bez większego pomysłu, a Chemicy przewyższali rywala pod każdym względem, od pierwszej do ostatniej minuty.
To, że Chemik wygrał „tylko” 4-0 było wynikiem tylko i wyłącznie nieskuteczności, czy też własnej niefrasobliwości pod bramką rywala. Nie chcemy być wyrocznią, jednak z grą jaką rywal zaprezentował na Stadionie Kuźniczka, nie wróżymy paczkowianom utrzymania na IV -ligowym froncie, choć oczywiście spadku nie życzymy.

 

 

Jak już wspomnieliśmy, od początku meczu, pomimo że Chemicy niezbyt forsowali tempo, nasz zespół uzyskał przewagę. Już w 4 minucie po dobrym uderzeniu Pawła Dyczka, goście mieli szczęście, bo piłka minimalnie minęła cel.
Paczkowianie od czasu do czasu konstruowali kontry i po pierwszej ( w 6 minucie ) piłka minęła bramkę Chemika.

 

 

W 9 minucie Chemik prowadził 1-0. W rolę prawoskrzydłowego w tej akcji wcielił się Patryk Paczulla, który dobrze wrzucił piłkę w pole karne, a całą akcję celną główką wykończył Daniel Sadowski i było 1-0.

 

W kolejnych minutach Chemicy stworzyli kolejne sytuacje. W 15 – po ładnej dla oka akcji Daniela Sadowskiego, który minął dwóch rywali na skrzydle, Michał Łysek podpalił się nieco i spudłował marnując niezłą okazję. W 16 minucie Patryk Paczulla z prawej strony dobrze skierował podanie na 6-7 metr, jednak bramkarz gości okazał się lepszy i dobrze zainterweniował.

 

 

W I połowie goście już tylko dwa razy stworzyli akcję pod bramką Chemików, ale za pierwszym razem dobrze w bramce zachował się Adrian Dorosławski, za drugim goście nie trafili w bramkę.

 

 

Około 30 minuty, Chemicy próbowali podwyższyć prowadzenie, ale w obu przypadkach kończyło się tylko na rzutach rożnych.
W 35 minucie aktywny Andrzej Wąsik wykonał solową akcję w swoim stylu, po czym oddał celny strzał na bramkę Sparty. Golkiper tego klubu odbił jednak piłkę nogami, czym uchronił swój zespół od straty drugiego gola.

 

 

W 39 minucie Chemik w końcu dopiął swego. Na lewej stronie boiska dobrze zachował się Patryk Paczulla, który ograł rywali i podał do Michała Łyska. Ten otrzymał piłkę w okolicach 16 metra i niezbyt mocnym, aczkolwiek technicznym i precyzyjnym uderzeniem tuż przy słupku pokonał rozpaczliwie interweniującego bramkarza gości i było 2-0 !

 

 

 

W drugiej połowie obraz gry nie zmienił się, chociaż paczkowianie byli jeszcze mniej aktywni i z każdą kolejną minutą przewaga Chemika wzrastała. Momentalnie na boisku widzieliśmy tylko jeden zespół, który raz po razie nękał rywala, kolejnymi atakami.
Już w 48 minucie mogło być 3-0, ale po akcji Andrzeja Wąsika i strzale Michała Łyska z 16 metrów piłka przeleciała ponad bramką gości.

 

W 54 minucie Chemicy podwyższyli prowadzenie. Po kolejnym ataku naszego zespołu, obrona gości broniła się dosyć rozpaczliwie. Jeden z obrońców chcąc wyekspediować futbolówkę jak najdalej od własnej bramki zagrał do Michała Łyska, który oddał potężne uderzenie na bramkę gości i było 3-0.

 

W 59 minucie Daniel Sadowski po raz kolejny oddał strzał głową, ale tym razem był on niecelny. W 62 minucie wysuniętego daleko od własnej bramki Adriana Dorosławskiego próbował pokonać lobem zawodnik Sparty, ale nasz młody golkiper ( podobnie jak w meczu ze Skalnikiem ) w ostatniej chwili przeniósł piłkę na rzut rożny. To była w zasadzie ostatnia okazja Sparty, a Chemicy mieli ich jeszcze kilka. Próbowali między innymi Patryk Paczulla, który oprócz asyst chciał jeszcze strzelić gola, wprowadzony na boisko Sebastian Standera ( którzy próbowali nawet strzałów przewrotką ala Gareth Bale z finału Ligi Mistrzów ), czy też Paweł Dyczek.

 

 

W 69 minucie Chemik zdobył czwartą i zarazem ostatnią bramkę tego meczu. Z lewej strony boiska wrzucał bodajże Andrij Soviak, obrońca Sparty przeciął wrzutkę i głową oddalił piłkę spod pola karnego. Piłkę głową wywalczył Paweł Dyczek, przeciął jej lot obrońca, który „dograł” na prawe skrzydło do Daniela Krzyszczaka. Ten przebiegł prawą stroną z 15 metrów i posłał idealną wrzutkę w pole karne. Tam do strzału przewrotką złożył się Patryk Paczulla, jednak nie trafił w piłkę, ale uczynił to stojący obok Łukasz Gibasiewicz, który dwie minuty po wejściu na boisku, w pierwszym kontakcie z piłką celną główką ulokował piłkę w siatce. 4-0 !

 

 

Do końca meczu wynik już nie zmienił się, choć mecz toczył się już w zasadzie do jednej bramki. Dziękujemy Chemicznym za kolejne zwycięstwo w lidze i zmazanie plamy po przegranej ze Skalnikiem. Sparcie życzymy powodzenia w trzech ostatnich meczach, które będą dla tego zespołu meczami o wszystko.

 

 

 

Chemik grał w składzie: A.Dorosławski – Woźniak ( 46.Krzyszczak ), D.Dorosławski, Gad, Soviak – Wąsik ( 63.Bartoszewicz), Dyczek, Pigut, Sadowski ( 67.Gibasiewicz ) – Paczulla, Łysek ( 58.Standera)

 

 

Przed Chemikiem dwa ostatnie mecze sezonu 2017/2018. W sobotę, 2 czerwca, o godzinie 17:00 Chemicy rozpoczną spotkanie ( kibicowski klasyk IV ligi ) w Namysłowie ze Startem, a w środę – 6 czerwca o godzinie 18:00 z Piastem Strzelce Opolskie.
Sezon zakończy się 9 czerwca, ale Chemicy nie rozegrają spotkania ostatniej kolejki. Rywalem wycofany LZS Kup, więc 3 punkty zapiszemy sobie bez gry.
 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.