Wczoraj na Stadionie Kuźniczka Chemicy w ramach 5 kolejki BS IV Ligi Grupy Opolskiej podejmowali bardzo solidny zespół Małapanwii Ozimek. Pod koniec kwietnia tego roku w rundzie wiosennej sezonu 2017/18 nasz zespół przegrał z Ozimkiem aż 1-4.

 

W obecnych rozgrywkach podopieczni trenera Dariusza Kaniuki prezentują się równie solidnie i w pierwszych czterech kolejkach nie ponieśli porażki. Ekipa z Ozimka zajmowała przed tą kolejką piąte miejsce, dlatego mecz należał do tych z gatunku trudniejszych.

 

Nasze przypuszczenia sprawdziły się na boisku. Goście byli bardzo dobrze zorganizowani, a o sile ich ataków decydowała jak zwykle bardzo dobra postawa szybkiego skrzydłowego Michaela Komora, który raz za razem przedzierał się pod bramkę strzeżoną przez Adriana Dorosławskiego.

 

Już w 2 minucie Małapanew stanęła przed szansą zdobycia bramki. Po błędzie Szymona Rutkowskiego, który zbyt fantazyjnie próbował kiwać się z rywalem pod własną bramką było groźnie. Po tej akcji Chemicy przeprowadzili zabójczą kontrę. W ostatniej fazie tej akcji Daniel Sadowski zagrał do Romana Piguta, który wyszedł do sytuacji sam na sam z bramkarzem i precyzyjnym strzałem ze szpica umieścił futbolówkę przy prawym słupku ! Chemik – Małapanew 1-0 po 3 minutach gry!!

 

W kolejnych minutach podrażnieni goście często przedostawali się pod bramkę Chemika, ale albo mieli problem z wykończeniem akcji, albo na ich drodze stawał dobrze dysponowany w bramce – Adrian Dorosławski.
Po mniej więcej kwadransie, w którym Małapanew miała więcej z gry, Chemiczni próbowali podwyższyć rezultat meczu. Ciekawych akcji naszego zespołu na bramki nie zamienili jednak ani Andrzej Lelicki, który główkował minimalnie nad poprzeczką po rzucie wolnym, ani Michał Łysek, gdy po kolejnym stałym fragmencie gry strzelił obok bramki.
W ostatnich 10 minutach pierwszej połowy ponownie Małapanew starała się mocniej przycisnąć, jednak znowu w roli główniej wystąpił Adrian Dorosławski, który w dwóch sytuacjach z całą pewnością uchronił Chemicznych od utraty bramki. Do przerwy Chemicy prowadzili 1-0

 

 

Druga połowa przebiegała pod lekkie dyktando zespołu z Ozimka. Na przebieg gry z całą pewnością miała wpływ sytuacja z 48 minuty, w której to sędzia główny podyktował dla gości rzut karny z „kapelusza”.
W zgodnej opinii obserwatorów tego pojedynku, w tej sytuacji nie było mowy o jedenastce. W polu karnym Chemika Szymon Rutkowski, zasłaniał futbolówkę przed zawodnikiem gości, wybił ją nawet w pole, a rozpędzony gracz przyjezdnych, teatralnie przewrócił się. Sędzia główny wskazał na wapno, czym wywołał salwy niecenzuralnych słów na trybunach. Ozimek za sprawą Michała Bieniasa wyrównał i nabrał jeszcze większej ochoty na kolejne gole.

 

 

W 55 oraz w 57 minucie goście mieli kapitalne okazje na zdobycie goli. Szczególnie ta pierwsza była wręcz wymarzona. Nasz golkiper zachował się rewelacyjnie broniąc potężne kropnięcie z 9 metrów, które sparował na rzut rożny.

 

 

W 63 minucie Chemicy po raz drugi zaskoczyli gości. Akcję lewą stroną boiska przeprowadził Michał Chmurczyk, świetnie wrzucił piłkę w pole karne, a tam dobrym uderzeniem głową popisał się Michał Łysek i nasz zespół objął prowadzenie 2-1.
Po tej bramce Chemicy rozkojarzyli się nieco i zaraz po wznowieniu gry stracili gola na 2-2. Fakt jest taki, że ta akcja była wręcz popisowa, jednak tak szybka strata bramki po wznowieniu chwały Chemikom nie przynosi. Gola dla gości zdobył Michael Komor.

 

 

Do końca meczu oba zespołu próbowały ukąsić przeciwnika, jednak bardziej niż na ataku obie jedenastki skupiały się na tym by tego pojedynku nie przegrać.
Mecz zakończył się sprawiedliwym remisem, który oddaje sytuację na boisku, choć oczywiście pozostał lekki niedosyt. Nasi piłkarze przy odrobinie szczęścia mogli zgarnąć całą pulę, jednak remis z rywalem z Ozimka trzeba przyjąć z pokorą.

 

 

Chemik wystąpił w składzie: A.Dorosławski – Sadyk, Rutkowski, Gad, Chmurczyk – Sadowski ( 77.Krzyszczak ), Pigut, Niemiec, Lechowicz, Lelicki ( 67.Cymerman ) – Łysek ( 67.Paczulla )

 

 

Na ławce znajdowali się ale nie wybiegli na boisko: Kevin Barucha, Jarosław Woźniak, Łukasz Saborowski i Konrad Karbownik
Żółte kartki: Michał Bienias, Bartosz Grześkiewicz oraz Konrad Górniaszek ( Małapanew Ozimek )

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.