W sobotnie popołudnie rozegrano 6 kolejkę BS IV Ligi grupy opolskiej. Chemicy wyjechali do Gogolina i wydawało się, że 3 punkty są w zasięgu podopiecznych Trenera Tomasza Hejduka. Pomimo niezłej gry i w wielu dłuższych fragmentach lepszej postawy Chemika, nasz zespół wrócił z tego wyjazdu na tarczy.
Nie będziemy szerzej opisywać tego spotkania, ponieważ kto był ten wie…Czerwona kartka dla naszego bramkarza, czy rzut karny…Niekoniecznie musimy się zgadzać,  z interpretacją tego zdarzenia…

 

W I połowie gra toczyła się głównie w środkowej części boiska, obserwowaliśmy dużo strat i niedokładności. Boczne sektory robiły swoje, jednak brakowało strzałów z dystansu i wykończenia. Gospodarze grali z tyłu i posyłali głównie długie piłki na swojego asa z przodu Denisa Kipkę.

 

W 21 minucie taka akcja przyniosła powodzenie i gospodarze prowadzili 1-0. Jeszcze przy stanie 0-0 świetną sytuację miał Jakub Cymerman, który wychodził praktycznie do sytuacji sam na sam, ale uderzył futbolówkę nad poprzeczką.

 

 

 

W II połowie nastąpiły zmiany personalne i obaj zmiennicy zaczęli kreować grę ( Paczulla – Łysek ), a ich współpraca wyglądała obiecująco. Gdy w 50 minucie po wrzutce Mateusza Sadyka – Michał Łysek wyrównał na 1-1 wydawało się, że Chemiczni pójdą za ciosem i wygrają ten pojedynek.

 

 

Niestety w 61 minucie Adam Sobek strzałem głową odzyskał dla Gogolina prowadzenie, a przy tej bramce niestety nie bez winy był nasz golkiper i blok obronny.

 

 

W 73 minucie było już 3-1. Najpierw błąd naszego obrońcy i bramkarza, a później wymuszenie rzutu karnego przez napastnika gospodarzy. W efekcie czerwień dla naszego golkipera i rzut karny!!…który na rękawicach miał Konrad Karbownik, jednak musiał skapitulować…Gola zdobył Kamil Szampera i było po herbacie…

 

W ostatnich minutach Chemicy mieli jeszcze okazje na gole ale zabrakło szczęścia i Michałowi Łyskowi i Patrykowi Paczulli
Chemicy głowy do góry !!!!

 

 

 

 

A oto zapis relacji z Nto – autor Grzegorz Haliczyn

 

Gospodarze wygrali pewnie, chociaż wynik niekoniecznie odzwierciedlał obraz gry.

– Moim zdaniem wygraliśmy zasłużenie, ale Chemik grał naprawdę dobry futbol – ocenia Adrian Pajączkowski, trener MKS-u. – Z drugiej strony bowiem mieliśmy przewagę, ale rezultat nie oddaje tego, jak bardzo wyrównane były to zawody.

Jego podopieczni wyszli na prowadzenie na półmetku pierwszej odsłony, a potem żadnej z drużyn przez pół godziny nie udało się zdobyć gola. Za to począwszy od 52. minuty przez kwadrans mieliśmy na boisku tyle wydarzeń, że spokojnie można byłoby nimi obdzielić resztę tego pojedynku.

Najpierw Chemik po strzale głową Michała Łyska doprowadził do wyrównania, ale 10 minut później miejscowi znowu mieli trafienie więcej po dobrej próbie Adama Sobka. 300 sekund później z kolei miały miejsca wydarzenia, które przekreśliły szansę gości na dobry rezultat. Denis Kipka mijał już ich golkipera Adriana Dorosławskiego, a wtedy ten chwycił go za nogę, za co sędzia od razu wyrzucił go z boiska i podyktował „jedenastkę”. Tę pewnie wyegzekwował Kamil Szampera. 

Uważam, że zagraliśmy bardzo dobry mecz i gdybyśmy zdobyli bramkę jako pierwsi, to może wygralibyśmy – komentował trener kędzierzynian Tomasz Hejduk. – Myślałem, że po golu na remis będziemy grać o zwycięstwo, ale strata drugiej bramki, a później zawodnika i bramki podcięły nam skrzydła.

 

 

 

MKS Gogolin – Chemik Kędzierzyn – Koźle 3-1 (1-0)
Bramki: 1-0 Kipka 21., 1-1 Łysek 50., 2-1 Sobek 61., 3-1 Szampera 73.

 

 

MKS: Żmuda – Rusin, Ofiera, Sobek, Szydłowski – Kaczmarek (75. M. Mizielski), T. Mizielski (80. Ochmański), Pindral, Szampera, Nowak (61. Mikołajczyk) – Kipka (90. Mrosek).
Chemik: A. Dorosławski – Sadyk (72. Karbownik), D. Dorosławski, Gad, Chmurczyk – Cymerman (86. Lelicki), Lechowicz, Pigut, Sadowski (46. Paczulla) – Rutkowski (46. Łysek), Niemiec.

 

 

Żółte kartki: Mizielski ( MKS ) – Rutkowski, Pigut, Paczulla ( CHEMIK )

 

Czerwona kartka: A. Dorosławski (71. min), faul.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.