Pięć trafnych na koniec rundy

 

Kędzierzyński beniaminek Opolskiej Ligi Trampkarzy meczem z OKS Olesno zakończył swoje występy w rundzie jesiennej. Co prawda, rywale grają jeszcze jedną kolejkę, jednak Chemicy w niej pauzują. Znając walory piłkarskie piątkowego rywala, podopieczni Tomasza Kiela przygotowywali się do spotkania nadzwyczaj starannie. Wtorkowy trening szkoleniowiec poświęcił ćwiczeniu tego, co jest niewątpliwym atutem jego drużyny i co wyróżnia ją na tle innych ligowych zespołów, a co miało być kluczem do pokonania przyjezdnych z Olesna – szybkości i wytrzymałości. Przewidywania okazały się zdecydowanie trafione.
Chemiczni ruszyli do gry bardzo dynamicznie, przenosząc akcję na połowę rywala. Teren zdobywali nie dalekim przerzutem lecz tzw małą gierka, gdzie każde celne podanie zbliżało ich do bramki OKS. Zaskoczeni rywale chcąc przerwać działania Chemicznej maszynki salwowali się faulem. Miało to miejsce w narożniku pola karnego, gdzie szarżujący z piłką Darek Tkaczyk został skoszony równo z trawą. Do wykonania rzutu karnego podszedł niespodziewanie Dawid Zych, który ryzykownie silnym, ale precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę nie dał szans bramkarzowi. Była dopiero 2 minuta meczu, ale wymarzone dla nas jego otwarcie stało się faktem.
Rywale, chcąc odrobić straty próbowali inicjować szybkie kontry, które kończyły się jednak dobrym zachowaniem naszych defensorów a jedyną korzyścią dla atakujących były rzuty z rogu. Do meczu z Chemikiem drużyna z Olesna straciła tylko sześć bramek, co dobrze świadczy o wartości jej obrony. Istotnie, zbliżenie się do bramki gości nie było łatwe. Wiele naszych strzałów było blokowanych, lub obronionych. Dwukrotnie w sukurs rywalom przyszła poprzeczka. W 25 minucie, operujący na połowie przeciwnika Miłosz Wojciechowski posłał znakomitą piłkę do Patryka Linka, który silnym uderzeniem z 25 metrów po raz drugi przed przerwą użądlił przyjezdnych.

 

W drugiej odsłonie chemiczna dominacja jet coraz bardziej wyraźna.Na pozycjach widzimy spore zmiany a przeciwnicy nie mogą sobie poradzić z arytmią naszego tempa gry. W 37 minucie Darek Tkaczyk dogrywa na 7 metr Mikołajowi Ciukajowi, ale ten pudłuje. Dwie minuty później Mikołaj rewanżuje się Darkowi. Ten, chociaż jest dwa metry bliżej, też nie trafia do bramki. Trener, poirytowany nieskutecznością ponownie zmienia ustawienie. Okres pomiędzy 45 a 47 minutą należy bezwzględnie do Darka Tkaczyka. To on w tym czasie zmusza dwukrotnie golkipera z Olesna do wyciągania piłki z siatki. Rolę asystentów pełnią Mateusz Borkowski i Patryk Linek. Piąty gol wisi na włosku. Wykonujemy kilka rogów. Po stronie Olesna znowu zagrała poprzeczka. W 54 minucie listę strzelców podpisuje Mikołaj Ciukaj. Chemicy nadal chcą trafić szóstkę i atakują. Było blisko w końcówce spotkania, kiedy to rajd prawą stroną dośrodkowaniem w pole bramkowe zakończył Igor Dobrowolski. Niestety, dobrze ustawionemu Mikołajowi, piłka odskoczyła za linię końcową.

 

                                             Chemik – OKS Olesno  5:0  (2:0)

 

Pięć bramek i zero z tyłu w meczu z godnym przeciwnikiem to mocny i piękny akcent wieńczący rundę. Na całej jej przestrzeni ekipa Chemika prezentowała znakomitą postawę. Chemiczni przegrali tylko jedno spotkanie, kiedy to w starciu z MOSiR-em Opole zbyt późno zaczęli odrabiać straty a do szczęścia brakło kilku minut i jednej bramki.Ponieważ teraz pauzujemy nic w taeli się nie zmieni. Ale czy można mieć uwagi do wicemistrza jesieni?  Przed sezonem nawet najwięksi optymiści uważali, że miejsce w górnej połówce tabeli będzie sukcesem. Byli też tacy, którzy uważali awans do OLT  wygeneruje tylko dodatkowe koszty, zaś sukces sportowy jest poza naszym zasięgiem. Te scenariusze się jednak nie sprawdziły a chłopcy wywalczyli to swoją postawą. Ich sumienność i pracowitość. ich zespołowość i solidarność oraz charyzma i praca trenera przyniosły dobre rezultaty. Serdecznie gratulujemy i życzymy sukcesów w odsłonie wiosennej. Dziękujemy Panowie i zapewniamy, iż nasza Chemiczna Rodzina jest z Was dumna!
Sukces z OKS wywalczyli: Paweł Antoniuk, Sławek Antoniuk, Maciek Bakota, Mateusz Borkowski, Mikołaj Ciukaj, Igor Dobrowolski, Damian Gorzel, Tomek Jakoniuk, Adaś Jaśniak, Olek Kula, Fabian Klose, Kuba Kuczera, Patryk Linek, Paweł Moskal, Darek Tkaczyk, Szymek Tomeczek, Milosz Wojciechowski, Dawid Zych

 

 

 

Darmowe punkty w oparach skandalu
 
 
Zgodnie z terminarzem, w sobotnie przedpołudnie na obiekcie przy ul. Szkolnej, mieliśmy być świadkami kolejnego spotkania podopiecznych Jana Węgrzyna, których rywalem miał być zespół LZS Błękitni Jaryszów. Niestety przyjemności tej nie doświadczyliśmy.
Jeszcze na kwadrans przed planowanym meczem wszystko było w najlepszym porządku: piękna pogoda, spora grupa kibiców, dobrze przygotowana płyta boiska. Drużyna Chemika II PG5 po przedmeczowej odprawie rozgrzewała się intensywnie i tylko znany z przestrzegania regulaminowych zasad, wyznaczony do prowadzenia spotkania, sędzia Robert Wiechowski z Gliwic był nieco poirytowany absencją drużyny przyjezdnej. Już wiedział, że zawody nie rozpoczną się w wyznaczonym czasie, gdyż nowe, dodatkowe obowiązki nałożone na arbitrów na to nie pozwolą. Na kilka minut przed 11.00 pojazd gości zaparkował przed stadionem. Na pozór nic wielkiego się nie stało, bowiem spóźnienia drużyn na mecze przecież się zdarzają.
Dopiero kiedy na przeciwnej stronie boiska zrobiło się błękitnie opiekun  drużyny z Jaryszowa dostarczył sędziemu dokumentację zawodników. Nalegał przy tym aby jej nie weryfikować, gdyż jest już późno. Arbiter nie uległ tym sugestiom i rozpoczął swoją pracę. Jego przeczucia, że zachowanie opiekuna gości było celowe sprawdziły się. W trakcie sprawdzania dokumentów okazało się bowiem, że aż 12 graczy Jaryszowa. wpisanych do protokołu meczowego, nie posiada aktualnych badań lekarskich. Termin ich ważności skończył się już na początku października. W tej sytuacji sędzia Wiechowski, przy zastosowaniu regulaminowych procedur odgwizdał walkower. Jedyną reakcją opiekuna drużyny Błękitnych było tłumaczenie, że musiał przeoczyć tę sytuację. Następnie wzruszył ramionami, zebrał swych chłopców z boiska i nie pozwalając aby dokładnie się przebrali zarządził pospieszny odjazd. Przedtem jednak doszło do głośnej utarczki słownej z kibicami, którzy wykrzyczeli mu, że oszustwa to jego metoda działania a takie praktyki w jego wykonaniu nie są niczym nowym. Potwierdzać by to mogły zasłyszane rozmowy zawodników gości w rodzaju … „wiedziałem, że w Chemiku to się nie uda..”

 

W zasadzie o tym incydencie trzeba byłoby możliwie najszybciej zapomnieć, gdyby nie kilka pytań, które same cisną się na usta:
– kto i w jaki sposób naprawi krzywdy wyrządzone młodym piłkarzom przez pseudo działaczy, którzy miast krzewić godne zachowania i postawę fair play uczą ich matactwa, kombinatorstwa i nieuczciwości?
–  co robili sędziowie dwóch poprzednich spotkań Błękitnych, w których grali zawodnicy bez ważnych badań?
–  jaka będzie postawa OZPN wobec tych nagannych zachowań i jakie winni poniosą konsekwencje?
Chcielibyśmy poznać odpowiedzi ,  jednak jakiekolwiek by one nie były, rysy powstałe w psychice młodych ludzi łatwo jest wyryć, ale bardzo trudno wypolerować…

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.