Mówią, że wstyd to kraść. To prawda, jednakże czasem i w sporcie zdarzają się słabsze dni i wstydliwe porażki. Za taką z całą pewnością można uznać przegraną 0-1 z walczącym o utrzymanie Skalnikiem Gracze.
W sobotę Chemicy zagrali niestety bez zaangażowania i woli walki i to wystarczyło by trzy punkty zdobyła drużyna, która w tej rundzie wygrała tylko jeden raz.

 

Niebawem zaprezentujemy krótką relację z tego pojedynku, aczkolwiek zapewniamy, że niestety nie ma o czym pisać. Po kilku dobrych meczach, gdzie Chemik zaprezentował ciekawy futbol i niezłą skuteczność, dzisiaj z boku wyglądało to tragicznie. Gratulujemy gościom bardzo cennego zwycięstwa, które być może zapewni Skalnikowi utrzymanie.

 

 

Sobotni mecz był chyba najsłabszym jaki dane nam było zobaczyć w rundzie wiosennej. Oba zespoły zaprezentowały grę na poziomie Klasy A, a z boiska wiało nudą. Skalnik rozpoczął schowany, mając zapewne respekt przed zespołem Chemika, nie kwapiąc się do prowadzenia gry. Nasz zespół generował w tym pojedynku błąd za błędem, nie potrafił wymienić trzech skutecznych podań i już od początku meczu było widać, że w sobotę nie będziemy świadkami porywającego spektaklu piłkarskiego.

 

 

Pewnie wszystko potoczyło by się inaczej gdyby już w 5 minucie nasz zespół objął prowadzenie. Właśnie w tej minucie zobaczyliśmy jedną z nielicznych dobrych akcji Chemika. Daniel Sadowski zagrał do Łukasza Gibasiewicza, który pociągnął lewą stroną ( w pierwszej połowie piłkarze Chemika zapomnieli, że można grać też prawą ) po czym podał do Sebastiana Standery. Zdobywca hattricka w meczu w Gogolinie przyjął piłkę, minął dwóch rywali i oddał strzał mierząc w okienko bramki gości. Niestety, futbolówka minęła cel i szkoda, bo gdyby padł gol z całą pewnością mecz były ciekawszy. Już minutę później goście wyszli z dobrą kontrą, mieli przewagę trzech na dwóch obrońców Chemika, jednak w ostatniej chwili niebezpieczeństwo zażegnał Łukasz Gad i goście wywalczyli tylko rzut rożny.

 

W 8 minucie w głównej roli mógł wystąpić Daniel Sadowski, ale nie przyjął na 16 metrze dobrze zagranej piłki z głębi pola i nie mógł oddać przez to celnego uderzenia na bramkę Skalnika.
W 9 minucie goście przeprowadzili kolejną udaną kontrę, ale jeden z zawodników przyjezdnych uderzył niecelnie głową z kilku metrów. W 16 minucie goście wykonywali rzut wolny, a strzał czy też ostrą wrzutkę na dwa razy skutecznie obronił spisujący się dobrze w bramce Adrian Dorosławski.
W 26 minucie lepiej pod bramką Skalnika mógł się zachować Sebastian Standera, ale będąc zaledwie kilka metrów od bramki zamiast przyjąć piłkę i uderzać, zrobił to z pierwszej piłki i fatalnie skiksował.

 

Najlepszą okazję goście mieli w 27 minucie. Dobre podanie z głębi pola, rozpędzony zawodnik gości wpadł w pole karne, przyjął piłkę po czym potężnie bez przygotowania uderzył na bramkę Chemika. Na nasze szczęście nie trafił w bramkę, ale gdyby ta piłka wpadła do siatki, byłby to gol naprawdę wysokiej urody.

 

W I połowie nie działo się już nic godnego uwagi, mnożyły się błędy z obu stron i po pierwszych 45 minutach na Stadionie Kuźniczka było 0-0.

 

 

 

Druga połowa rozpoczęła się obiecująco, bo Chemicy ruszyli z natarciem, jednakże ten stan nie trwał długo. W 47 minucie gola mógł zdobyć Sebastain Standera, a w 54 – Patryk Paczulla ładnie uderzył, jednakże bramkarz Skalnika z największym trudem wyekspediował piłkę na rzut rożny. To były w zasadzie jedyne okazje Chemika w drugiej połowie, za to goście zwietrzyli szansę na wywiezienie z Kędzierzyna 3 punktów.

 

 

W 58 minucie było już 0-1. Goście wykonywali rzut rożny i w sporym zamieszaniu zdobyli bramkę, która okazała się zwycięską. Porażka Chemika mogła być wyższa, jednak dobre zawody ( chyba jako jedyny spośród Chemicznych ) rozegrał nasz golkiper Adrian Dorosławski. W 61 i 64 minucie z największym trudem świetnymi paradami wybijał piłkę na rzut rożny, dziwiąc tym nawet strzelców Skalnika. W 90 minucie po raz kolejny dał popis, przenosząc piłkę nad bramką, na rzut rożny niemal doskonałego loba, jakiego posłał jeden z zawodników gości.

 

 

 

Reasumując. Porażka 0-1 ze Skalnikiem chwały nie przynosi, jednak Chemicy z taką grą nie zasłużyli w tym meczu na punkty. Mamy nadzieję, że już we wtorek nasz zespół obudzi się i zagra lepiej z kolejnym zespołem, który walczy o utrzymanie w lidze – beniaminkiem – Spartą Paczków.
Sparta przegrywa wysoko mecz za meczem i mamy nadzieję, że sportowa złość i nie małe przecież umiejętności pozwolą Chemikowi na odniesienie zwycięstwa. Mamy również nadzieję, że zobaczymy dobry mecz, bo przecież dwóch słabych pojedynków pod rząd nie można zagrać.

 

Zapraszamy na mecz zaległej 19 kolejki. Już w najbliższy wtorek, 29 maja o godzinie 18:00 Stadion Kuźniczka.

 

 

Chemik zagrał w składzie: A.Dorosławski – Krzyszczak, D.Dorosławski, Gad, Soviak – Sadowski, Pigut ( 75. Łysek ), Dyczek, Gibasiewicz ( 70. Bartoszewicz ) – Paczulla, Standera ( 60. Wąsik )

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.